Ściągasz niszowe porno z internetu? Przeczytaj to!

James Darling

źródło: theartistd.com

James Darling, znany i nagradzany transpłciowy aktor i reżyser z branży erotycznej, a także fantastyczny aktywista na rzecz osób trans (tak, jestem jego fanem), opublikował ostatnio na swoim wallu następującą prośbę:

I’ve seen a couple links floating around (that I’m not going to share or promote) but I want to take a moment to remind people that it’s really shitty to torrent porn, ESPECIALLY if that porn is made by a small, independent and/or queer, feminist company. I know a lot of us are broke but these companies are usually run by one or only a few people and every part of production from start to finish comes out of small queer feminist pockets. this is not walmart, these are not mega multimillionare corporations pushing scene after scene out like a hotdog factory. a lot of hard work, thought, sweat, tears, and jizz goes into the making of independent & queer porn. 

please please please don’t STEAL the porn scenes of me from these companies (or my company!). If you don’t support the work we make, there will not be more hot scenes of James Darling (or any other hottie queer trans babes) holes getting pounded and the internet will be a very sad boring homogenous place.

Apel Jamesa Darlinga moimi słowami

Dla nieanglojęzycznych: jeśli ściągasz niszowe, niezależne, queerowe/feministyczne porno z torrentów, chomików etc., pozbawiasz dofinansowania twórców tego rodzaju filmów. Nie prowadzą oni wielkich wytwórni i boleśnie odczuwają utratę każdego uczciwego widza, który swoim portfelem wsparłby ich działalność.

Jeżeli jesteś fanem niezależnej pornografii, a równocześnie za nią nie chcesz płacić, przyczyniasz się do tego, że takiej pornorafii będzie powstawać mniej, a jeśli będzie dużo osób myślących tak samo jak Ty – tego typu filmy mogą zupełnie zniknąć z sieci.

Dodatkowo chciałbym dodać coś, o czym James Darling NIE napisał. Wszyscy wiemy, że ściąganie filmów za darmo to dla wielu (zwłaszcza twórców) kradzież, tak? I to do części z nas nieszczególnie trafia, prawda? A co myślisz o umówieniu się z kimś na płatny seks wirtualny lub realny, odbycie stosunku, uznanie, że było fajnie, przyjdziesz po więcej – i niezapłacenie?

FTM w pornografii - jest lepiej

James Darling, czuły na niereprezentowanie transmęskiej seksualności w filmach erotycznych/pornograficznych, jest twórcą strony FTMFucker.com. Na tej stronie można opłacić dostęp do naprawdę ciekawych, niestereotypowych filmów z transmężczyznami o najróżniejszym wyglądzie, z najrozmaitszymi ludźmi, w najrozmaitszej scenerii, wyreżyserowanych przez Darlinga.  Za niewielką opłatą możesz zobaczyć  transmężczyzn w akcji, a za darmo – zwiastuny, zmysłowe opisy fabuły i zdjęcia.

Możesz też zgłosić chęć udziału w podobnym filmie – to propozycja zarówno dla K/Mów, jak i dla każdej osoby, która chciałaby zagrać z K/M. Można nawet napisać, w jakiej dokładnie scenie – i z kim – pragnie się zagrać…

Wspieraj niszowe porno!

Zatem, jeśli temat niemainstreamowej pornografii jest Ci w jakiś sposób bliski, a w szczególności pragniesz, by transmężczyźni zaczęli być postrzegani jako osoby seksualnie atrakcyjne, gorąco zachęcam Cię do jakiejkolwiek formy wspierania jej.

Chociażby przez zastanowienie się, czy naprawdę chcesz wpisywać w google „James Darling torrent” albo „Buck Angel chomikuj”.

Post By Marcin Rzeczkowski (28 Posts)

Absolwent psychologii w trakcie pisania bloga pracy magisterskiej. Wyoutowany transmężczyzna bez dysforii płciowej. Zwolennik rozwoju osobistego i znajdowania sposobów przezwyciężania swoich ograniczeń. Urodziny obchodzi w Dniu Pamięci Osób Transpłciowych (czytaj: Skorpion), więc tym bardziej aktywnie sprzeciwia się transseksualnej martyrologii, która zamienia osoby trans w łatwe ofiary. Wierzący niechrześcijanin z rodziny zasłużonej w walkach o niepodległość. Nonkonformista. Lubi koty.

Website: → Trans-Optymista

Connect

10 komentarzy do “Ściągasz niszowe porno z internetu? Przeczytaj to!

  1. „A co myślisz o umówieniu się z kimś na płatny seks wirtualny lub realny, odbycie stosunku, uznanie, że było fajnie, przyjdziesz po więcej – i niezapłacenie?”

    Ale jak ta sytuacja odnosi się do ściągania filmów i muzyki?

  2. Nie mówię tu o „Piratach z Karaibów” i nowej płycie Biebera, tylko o branży erotycznej, gdzie jeden człowiek sprzedaje usługę seksualną w takiej czy innej formie, a drugi człowiek z niej korzysta.

  3. Usługa taka sama jak udawanie Jacka Sparrowa, przy którym z resztą też ktoś może się masturbować – różne są fetysze ;) a to w dodatku podobno jeden z najbardziej pożądanych aktorów.

    Twój apel brzmi zdecydowanie ładniej, przynajmniej nie piszesz KRADZIEŻ (tak jak on), bo mierzi mnie już nazywanie kopiowania kradzieżą. Nie podoba mi się też forma tego apelu, chociaż rozumiem co chce przekazać. Jako że jednak popieram piractwo, to jestem zdania, że można inaczej… Można ludzi zachęcać do wniesienia opłaty, a nie krzyczeć o kradzieży… Z resztą jestem zdania, że chęć zapłaty za dobra niematerialne powinna wychodzić od odbiorcy – jeśli oglądam/czytam/słucham czegoś co do mnie trafia, to lubię wynagradzać autora zapłatą.
    Aaale trans-porno to akurat nie mój obszar zainteresowań ;) (btw. ciekaw jestem czy czyjkolwiek poza innymi T*…), chociaż mój chyba też jest niszowy.

  4. Gdyby to była taka sama usługa, to nie byłoby takiego problemu z tym, że jakaś aktorka czy aktor chce bądź nie chce wystąpić nago lub zastrzega sobie, że pokazuje się odtąd-dotąd, a dalej nie. I nie byłoby postrzegania aktora grającego w filmach erotycznych lub, o zgrozo, pornograficznych wyłącznie jako osoby, która pokazała się nago lub, OMG, NAPRAWDĘ uprawiała seks przed kamerą?!
    To nie jest to samo. I jasne, że temat jest śliski, bo w zasadzie o różnicach w postrzeganiu piractwa takiego czy siakiego możemy decydować tylko na podstawie własnych odczuć, ale decyzja o zostaniu aktorem Trannywoodu jest inną decyzją niż decyzja o zostaniu aktorem Hollywoodu.

    I tak, pisze o KRADZIEŻY, ale prosi. To nie jest „jeżeli kupiłeś tę płytę od piratów, okradłeś mnie, moją rodzinę i wszystkich, z którymi ją nagrałem” Hołdysa, to jest apel z bardzo sensownym i – niestety – realnym uzasadnieniem. James Darling jest aktywistą i od dawna działa z poczucia misji (na tumblrze np. udziela porad innym transmężczyznom), ale ma firmę i jeśli ta firma zacznie mu przynosić zbyt duże straty, to on ją zamknie i jego produkcji nie będzie.

    No i pamiętaj, że to jest pojedyncza wypowiedź z jego Facebooka, którą ja uznałem za istotną. OCZYWIŚCIE, że stosuje również inne metody.

    Trans-porno nie jest też moim obszarem zainteresowań, patrząc na to z perspektywy „co na mnie działa”, natomiast byłbym przeszczęśliwy, gdyby działało na osoby będące w relacjach z transami lub o nich myślących. Na pewno czegoś takiego szukała moja była, bo kilka lat temu przegrzebaliśmy cały internet w poszukiwaniu czegokolwiek z K/M. Mój obecny partner też jest zainteresowany…
    No więc wspieram, bo korzystam :P

    • Problem to mają ludzie z postrzeganiem filmów porno, no ale cóż ;)

      Masz rację, że piractwo to szeroki temat, więc nie ma co się wdawać w dyskusje tutaj. No i masz też rację, że w sumie to nie Hołdys :D
      Generalnie jednak jeszcze jeśli idzie o porno, to nie wyobrażam sobie sytuacji żebym za jakiekolwiek miał płacić, a to z tej prostej przyczyny, że wejdę na xtube i mam za darmo. Z tramsami też. Baa, jeszcze większość z tych ludzi się ucieszy że ktoś ich ogląda ;) (a nawet jeśli są płatne, to tańsze). Poza tym jeśli jakiś artysta (a aktora porno jednak zaliczyłbym do tej kategorii) mówi, że bez zapłaty nie będzie czegoś robił, to… niech nie robi. No jestem idealistą i jak wspomniałem – uważam, że przede wszystkim tworzy się z potrzeby serca, a jeśli przy okazji można na tym zarobić to fajnie (i oczywiście taką chęć rozumiem). No ale ja znów o piractwie zaczynam ;)

      • „Poza tym jeśli jakiś artysta (a aktora porno jednak zaliczyłbym do tej kategorii) mówi, że bez zapłaty nie będzie czegoś robił, to… niech nie robi”.

        Bez zapłaty to można napisać książkę. Chociaż jakieś środki na życie czy prąd, czy sprzęt (komputer, internet – źródło wiedzy) to by się przydały. Mnie by było dużo łatwiej pracować nad tekstami, gdyby ktoś mi z wdzięczności za te teksty opłacał rachunki, żarcie, domenę czy specjalistyczną literaturę. Ale – fizycznie MOŻNA bez tej kasy, w wolnej chwili, coś podłubać.

        Większość działalności artystycznej niestety wymaga więcej niż „potrzeby serca”, prądu i najtańszego laptopa podpiętego do sieci. Nigdy nie kręciłem filmu porno, ale zgaduję, że potrzeba np.:
        - wynagrodzenia dla aktora (bo James Darling jest reżyserem i swoich aktorów zatrudnia)
        - dobrych kamer, raczej więcej niż jednej, razem ze statywami etc.
        - opłacenia kamerzysty
        - aparatu fotograficznego i opłacenia fotografa
        - programów do obróbki wideo (legalnych; nie wiem czy są dostępne dobre darmowe do użytku komercyjnego)
        - opłacenia montażysty
        - komputerów, na których ten montaż sie odbywa
        - oświetlenia, a zapewne i oświetleniowca
        - wyposażonego studio – wnętrze jako takie, wystrój tegoż wnętrza
        - zakupu środków do charakteryzacji i depilacji, kogoś kto się tym zajmie; wątpię, by aktor sam przygotowywał się do nagrania… o, fryzjer też nie byłby głupi
        - kostiumów (w filmach porno z fabułą coś trzeba zdjąć) oraz zabawek (np. obowiązkowe strap-ony)
        - prezerwatyw i lubrykantów
        - strony WWW, przez którą toto będzie się sprzedawało, a więc hostingu, domeny, twórcy/ów strony i admina, obsługi płatności
        - promocji
        - księgowości, żeby opłacić podatki
        - kogoś, kto obsługiwałby nadchodzące zgłoszenia czy kontaktował z aktorami…
        - …?
        Przydałoby się także zapłacić komuś za scenariusz, napisanie tekstu na stronę, wrzucenie całości…
        I jasne, że można ciąć koszty, np. kręcić film u kogoś w domu, z użyciem jego osobistych zabawek, kupić używaną kamerę, zatrudnić 3 osoby „od prawie wszystkiego” a nie 10, kupować tanie kosmetyki i tanie prezerwatywy, robić masę rzeczy samemu, zrezygnować z iluś kolejnych, angażować fanów – ale mimo to wyprodukowanie jednego filmu kosztuje. Oraz pochłania sporo czasu, a na życie zarobić trzeba.
        Nawet jakbym ja teraz chciał nakręcić amatorskie porno w domu i wrzucić na jakieś xtube, to parę z tych rzeczy powyżej musiałbym kupić… Na pewno lepszą kamerę, kosmetyki, kilka zabawek i jakieś seksowne ubranie – co daje kwotę z trzema zerami. A te filmy są wysokiej jakości, zrealizowane z pomysłem lepszym niż „dobra, to teraz się rozbieraj, ja ci zrobię loda, a potem ty mnie” – to kosztuje!

        Tak więc nie rozumiem, czemu myślisz w kategoriach „bez zapłaty nie będzie czegoś robił, to… niech nie robi”, bo nie chodzi nawet o zyski, tylko o to, by nie zafundować sobie cholernie drogiego hobby polegającego na tworzeniu darmowych profesjonalnych produktów.

        (I mam wrażenie, że doświadczenia z ojcem, który pracuje wyłącznie jako artysta-rzeźbiarz, sporo mnie na ten temat nauczyły. Bo czasami ludzie marudzą, że rzeźba za droga, a tymczasem kwota, która im odpowiada, nie pokrywa nawet kosztów odlewu, o wynagrodzeniu za miesiące pracy od świtu do późnej nocy nie wspominając).

        Fajnie tak sobie mówić o „potrzebie serca” i „idealizmie” czy „zarobieniu przy okazji”, ale może spróbuj z „potrzeby serca” popracować za darmo przez pół roku na etacie, opłacając własne miejsce i narzędzia pracy – i zobacz, czy po pół roku stać Cię na bułkę z dżemem ORAZ utrzymywanie wysokiej motywacji do pracy?

  5. No co Ty, ja nakręciłem filmik komórką używając jako oświetlenia jedynie tego z komórki i też widać :D A tak poważnie (chociaż to jest poważnie), to na potrzeby xtube w zupełności wystarczy zwykła cyfrówka czy rzeczywiście komórka (naprawdę, nie mam tu na myśli jakości, że ledwo co widać, tylko jakość że całkiem ładnie wszystko widać, no przynajmniej Xperia X10 Mini Pro takie kręci, podesłałbym jakąś próbkę jeśli nie wierzysz, tylko w sumie nie wiem jaką, bo na moje xxx bym się nie odważył :D w każdym razie widuję całą masę o wiele gorszych filmików na tych różnych porno tubach, a też mają tysiące wyświetleń i swoich fanów).

    Rozumiem co masz na myśli, z resztą każde hobby kosztuje – weźmy nawet moje, no weźmy głupią bransoletkę z muliny – każdy kolor najmniej 1zł (a niechby było 10 kolorów, chociaż ok – starczy na więcej niż jedną bransoletkę pewnie), plus robocizna strzelmy że z 4 godziny, a 4 godziny pracy za nawet najniższą stawkę to ile to będzie? W sumie nie wiem ile to w Polsce ale pewnie i tak tyle że się nie opłaca dlatego nie sprzedaję :) i doskonale zdaję sobie z tego sprawę (z resztą sam bym za tyle nie kupił, powiedzmy sobie szczerze). Pewnie dokładnie taka sama sytuacja jak z rzeźbami (tylko tam większe koszty). Tylko że ja tak to widzę: chcesz mieć hobby, to Twój problem skąd weźmiesz na nie kasę, możesz np. zarobić na nie w inny sposób. A jeśli kiedyś uda Ci się na hobby zarabiać, to super. Może nawet kiedyś ono stanie się Twoim źródłem dochodu – byłoby rewelacyjnie. Ale na początku cóż, musisz dokładać albo przynajmniej nie marudzić ;) Po prostu irytuje mnie postawa roszczeniowa (albo ta w stylu: „a ja się tyle napracowałem” – to tyczy się z resztą także wykształcenia, ale to zupełnie inny temat). Ktoś mógłby powiedzieć, że to ja mam postawę roszczeniową i chciałbym wszystko (porno) za darmo (btw. oddaję moje prace za darmo, tudzież wystawiam na aukcje charytatywne, chyba że właśnie ktoś ma ochotę mi zapłacić, bo wiem że kupić ich się zwyczajnie nikomu nie będzie opłacało), ależ nie – po prostu wiem, że znajdę za darmo wystarczająco dużo legalnych filmików, dlatego też nie zapłacę za więcej ;)
    Ale jeszcze raz: jeśli ktoś chce na swoim hobby zarobić, to szczerze życzę powodzenia, bo popieram dążenie do uprzyjemniania sobie życia, tyle że bez postawy roszczeniowej.

    • „No co Ty, ja nakręciłem filmik komórką używając jako oświetlenia jedynie tego z komórki i też widać”

      „z resztą każde hobby kosztuje – weźmy nawet moje, no weźmy głupią bransoletkę z muliny (…) Pewnie dokładnie taka sama sytuacja jak z rzeźbami (tylko tam większe koszty). Tylko że ja tak to widzę: chcesz mieć hobby, to Twój problem skąd weźmiesz na nie kasę, możesz np. zarobić na nie w inny sposób. A jeśli kiedyś uda Ci się na hobby zarabiać, to super. ”

      Chyba powinniśmy zacząć rozmowę od wprowadzenia dwóch podstawowych pojęć.
      Pierwsze pojęcie: amator, który ma hobby, w którym sobie dłubie w wolnej chwili.
      Drugie pojęcie: profesjonalista, który ma zawód, nawet jeżeli niekoniecznie akurat ma zlecenia.

      Równie dobrze mógłbyś żądać od programistów, żeby pracowali za darmo, ponieważ istnieje oprogramowanie open source oraz freeware, a programowanie to przecież takie hobby i niech sobie na nie zarobią w hali magazynowej lub wykonując inną materialną i praktyczną pracę.
      A jeśli się zgodzimy, że ludzie dzielą się na amatorów i profesjonalistów, możemy porozmawiać o różnych modelach biznesowych, strategiach marketingowych itd.

      • No tak, ale ten profesjonalista też jakoś kiedyś wybierał swój zawód.
        I z drugiej strony są amatorzy, którzy w końcu przechodzą na utrzymanie przez swoje hobby, więc różnie to bywa.

        • Hmm, okeej, to jeszcze jedna kwestia: profesjonalista traktuje to co robi poważnie. Mógł zaczynać od słabiutkiego nagrania własnej masturbacji komórką i wrzucenia go na redtube, ale nie został profesjonalistą póki nie zrobił tego profesjonalnie ;)
          A z drugiej strony, na przykładzie sztuki, jest pełno ludzi, którzy się utrzymują ze sprzedawania jeleni na rykowisku na starówkach. I są bardzo dobrymi malarzami jeleni na rykowiskach, jelenie mogą stanowić 100% ich dochodu, ale jakoś nie umiem tych twórców nazwać profesjonalnymi artystami-malarzami ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge